Kiedy pracownik odchodzi, a jego twarz zostaje

Wyobraź sobie, że zmieniasz pracę. Oddajesz sprzęt, składasz podpisy, żegnasz się z zespołem. Mijają miesiące, może lata – a Twoje zdjęcie wciąż widnieje na stronie „Nasz zespół”, w broszurze rekrutacyjnej albo w filmie szkoleniowym byłego pracodawcy. W codziennej praktyce to niemal norma. Z punktu widzenia prawa – coraz poważniejszy problem.

Właśnie tę sytuację bierze pod lupę dr Joanna Buchalska z Katedry Prawa Cywilnego Akademii Leona Koźmińskiego w artykule „Korzystanie z wizerunku pracownika po ustaniu stosunku pracy”, opublikowanym w czasopiśmie „Praca i Zabezpieczenie Społeczne”. To tekst, który bardzo wyraźnie pokazuje, że sprawa zdjęcia w stopce maila czy filmiku z integracji nie kończy się w dniu rozwiązania umowy o pracę.

Marka pracodawcy a RODO

Korzystanie z wizerunku pracowników stało się w ostatnich latach jednym z podstawowych narzędzi budowania marki pracodawcy. Zdjęcia w mediach społecznościowych, profile ekspertów na stronie firmowej, wideo z wydarzeń, nagrania szkoleń, webinary, case studies – obecność pracownika w komunikacji firmy jest dziś standardem. Jak podkreśla dr Buchalska, dotyczy to nie tylko materiałów promocyjnych, lecz także korespondencji wewnętrznej i zewnętrznej, intranetu czy prezentacji szkoleniowych, które często żyją w organizacji długo po tym, jak ktoś odchodzi z pracy.

Kluczowy problem polega na tym, że samo ustanie stosunku pracy nie powoduje automatycznego „wygaśnięcia” zgody na korzystanie z wizerunku. Jeśli pracownik kiedyś taką zgodę wyraził – w osobnym dokumencie, klauzuli w umowie czy formularzu HR – to z punktu widzenia prawa nadal obowiązuje. Żeby ją cofnąć, potrzebne jest wyraźne, odrębne oświadczenie byłego pracownika. Dopiero od tego momentu pracodawca musi poważnie zastanowić się, gdzie i jak nadal korzysta z czyjegoś wizerunku – i jakie może mieć to konsekwencje.

Artykuł dr Buchalskiej pokazuje, że wizerunek pracownika funkcjonuje na przecięciu kilku reżimów prawnych. Z jednej strony jest dobrem osobistym chronionym przez prawo cywilne, podobnie jak nazwisko czy dobra sława. Z drugiej – w praktyce obrotu staje się elementem prawa autorskiego (wizerunek utrwalony na zdjęciu czy w nagraniu) oraz danych osobowych, bo na gruncie RODO zdjęcie pozwalające zidentyfikować osobę jest również informacją o osobie fizycznej.

To nałożenie się reżimów ma bardzo konkretne skutki. Pracodawca nie może zakładać, że raz uzyskana zgoda na wykorzystanie wizerunku pozwala mu na „wieczyste” posługiwanie się nim w dowolnym kontekście. Po cofnięciu zgody były pracownik zyskuje cały arsenał środków ochrony – od roszczeń na gruncie dóbr osobistych (żądanie zaniechania, usunięcia skutków naruszenia czy zadośćuczynienia), po skargi i roszczenia związane z naruszeniem przepisów o ochronie danych osobowych.

Chaos w materiałach firmowych i lekcja dla pracodawców

Dr Buchalska zwraca uwagę na coś, co w praktyce bywa bagatelizowane: w wielu organizacjach nikt nie ma pełnej kontroli nad tym, gdzie właściwie pojawia się wizerunek konkretnych osób. Materiały powstają latami, kopiowane są do kolejnych prezentacji, stron i katalogów. Cofnięcie zgody byłego pracownika oznacza więc nie tylko konieczność „zdjęcia go ze strony”, lecz także przegląd tego, co dzieje się w archiwach materiałów marketingowych, bazach szkoleniowych czy systemach komunikacji wewnętrznej.

Tekst opublikowany w „Praca i Zabezpieczenie Społeczne” nie jest jednak tylko ostrzeżeniem dla pracodawców. To również ważny głos w dyskusji o równowadze między interesem firmy a prawem jednostki do kontroli nad własnym wizerunkiem. Promocja, employer branding i budowanie „ludzkiej twarzy organizacji” nie znikną – przeciwnie, będą się rozwijać. Dr Buchalska pokazuje jednak, że ten rozwój musi iść w parze z większą świadomością prawną: precyzyjnym formułowaniem zgód, uczciwym informowaniem pracowników o tym, gdzie i jak ich wizerunek będzie wykorzystywany oraz realnym reagowaniem na cofnięcie zgody, także po ustaniu stosunku pracy.

Z perspektywy pracowników tekst przypomina o ważnym, ale często „milczącym” prawie: możliwości decydowania o tym, czy po odejściu z pracy chcemy nadal „firmować twarzą” działania byłego pracodawcy. Z perspektywy pracodawców – o tym, że ignorowanie takich żądań może skończyć się nie tylko konfliktem wizerunkowym, lecz także sporem sądowym na styku prawa cywilnego, prawa pracy i RODO.

W świecie, w którym granica między „pracą” a „obecnością w komunikacji firmy” coraz bardziej się zaciera, artykuł dr Joanny Buchalskiej działa jak potrzebny stop-klatka kadr: przypomina, że za każdym zdjęciem w firmowej kampanii stoi konkretna osoba – ze swoimi prawami, także po zakończeniu współpracy.

Czytaj także