Unia Europejska szuka sposobów na wzmocnienie własnej konkurencyjności technologicznej, odporności gospodarczej i niezależności w strategicznych sektorach. Jednym z narzędzi ma być STEP, czyli Strategic Technologies for Europe Platform – mechanizm wspierający inwestycje w technologie krytyczne, od deep-tech i biotechnologii po czyste technologie oraz sektor obronny. Czym STEP różni się od klasycznych programów grantowych? Kto może na nim skorzystać? I czy jest to realna odpowiedź Europy na konkurencję ze strony USA i Chin? Na pytania odpowiada prof. Dominika Wojtowicz z Katedry Ekonomii w Akademii Leona Koźmińskiego.
***
Co wyróżnia STEP od innych programów wsparcia przedsiębiorców?
STEP nie jest klasycznym programem grantowym, lecz platformą koordynującą, która nakłada się na jedenaście istniejących instrumentów unijnych, takich jak Horyzont Europa, InvestEU czy fundusze polityki spójności. Jego unikalność polega na wprowadzeniu Pieczęci Suwerenności, czyli certyfikatu jakości ułatwiającego dostęp do finansowania krajowego w przypadku wyczerpania środków unijnych. Wyróżnia go również strategiczne otwarcie na duże przedsiębiorstwa oraz wprowadzenie preferencyjnych warunków w polityce spójności, w tym możliwości 100% współfinansowania projektów przez UE i 20% prefinansowania dla wniosków złożonych do końca 2025 roku. Dodatkowo STEP integruje sektor obronny z agendą cywilną, co stanowi novum w porównaniu do tradycyjnych programów wsparcia biznesu.
Czy STEP jest odpowiedzią UE na rosnącą konkurencję ze strony USA i Chin?
Politycznie STEP stanowi bezpośrednią odpowiedź na amerykańską ustawę o redukcji inflacji (IRA) (w znaczącej części zawieszoną przez administrację Donalda Trumpa na początku 2025) oraz dominację Chin w kluczowych łańcuchach dostaw, choć jego skala jest mniejsza od pierwotnych założeń. Zamiast planowanych 10 miliardów euro dodatkowego budżetu, platforma otrzymała jedynie 1,5 miliarda euro skierowane do Europejskiego Funduszu Obronnego, co wynikało z braku zgody państw członkowskich na tworzenie nowych, dużych funduszy. Mimo to platforma zdołała odblokować około 29 miliardów euro na technologie krytyczne, a wypracowane w jej ramach mechanizmy mają stać się fundamentem dla przyszłego Europejskiego Funduszu Konkurencyjności po 2028 roku. Jest to zatem ważny krok w stronę zabezpieczenia europejskiej suwerenności technologicznej, choć realizowany głównie poprzez optymalizację obecnych zasobów. Natomiast nie powinniśmy się oszukiwać – Europa praktycznie już przegrała wyścig o konkurencyjność sektorów technologii zaawansowanych i krytycznych i program STEP jest kroplą w morzu potrzeb inwestycyjnych i regulacyjnych, które mogłyby tę porażkę złagodzić.
Jakie sektory i biznesy mogą najbardziej zyskać na STEP?
Głównymi beneficjentami STEP są cztery obszary technologii krytycznych: cyfrowe i deep-tech, czyste technologie takie jak OZE czy magazynowanie energii, biotechnologie oraz sektor obronny. Na wsparcie mogą liczyć zarówno start-upy i MŚP, jak i duże przedsiębiorstwa, przy czym szczególnie uprzywilejowane są scale-upy technologiczne, dla których w latach 2025–2027 przewidziano budżet inwestycyjny rzędu 900 milionów euro w ramach EIC STEP Scale-up. Duże korzyści odniosą także firmy z branży medtech oraz producenci baterii i komponentów wodorowych, szczególnie ci operujący w regionach mniej rozwiniętych, gdzie polskie projekty związane z metalami krytycznymi idealnie wpisują się w priorytety platformy.
Jakie są największe ryzyka związane z wdrażaniem STEP na poziomie państw członkowskich?
Głównym ryzykiem jest kanibalizacja istniejących funduszy, gdyż finansowanie STEP opiera się na przesunięciach z budżetów klimatycznych i spójnościowych, co odbywa się kosztem innych inwestycji regionalnych. Po drugie, mechanizm ten może pogłębiać różnice między państwami, tworząc nierównowagę na jednolitym rynku, ponieważ kraje o większej zdolności fiskalnej mogą skuteczniej wspierać własny przemysł niż państwa uboższe. Trzecim zagrożeniem jest napięcie z celami spójności, polegające na ryzyku transferu kapitału do regionów już zaawansowanych technologicznie zamiast do tych potrzebujących wsparcia. Czwartym wyzwaniem jest ogromna złożoność administracyjna wynikająca z łączenia jedenastu różnych reżimów prawnych, co utrudnia przedsiębiorcom nawigację po systemie. Po piąte, istnieje ryzyko polityczne związane z reprogramowaniem środków – jeśli projekty nie wystartują w terminie, regiony stracą fundusze bez uzyskania korzyści technologicznych czy spójnościowych. Listę zamyka ryzyko dryfu w stronę zbrojeń, gdzie dopuszczenie finansowania priorytetów obronnych z funduszy cywilnych może budzić opór społeczny w niektórych krajach członkowskich.
Co z tego wynika dla przedsiębiorców?
STEP nie jest pojedynczym programem grantowym, lecz próbą uporządkowania i lepszego wykorzystania istniejących instrumentów unijnych wokół technologii uznanych za strategiczne dla przyszłości Europy. Dla przedsiębiorców może oznaczać łatwiejszy dostęp do finansowania, większą widoczność projektów o wysokim potencjale oraz dodatkowe możliwości dla firm działających w obszarach takich jak AI, deep-tech, biotechnologie, czyste technologie, energetyka czy sektor obronny. Jednocześnie program nie rozwiązuje wszystkich problemów europejskiej konkurencyjności. Jego skuteczność będzie zależała od tego, jak sprawnie państwa członkowskie wykorzystają dostępne instrumenty czy finansowanie rzeczywiście trafi do projektów o strategicznym znaczeniu oraz czy STEP stanie się początkiem bardziej ambitnej polityki inwestycyjnej Unii Europejskiej. Dla firm technologicznych, scale-upów i przedsiębiorstw działających w sektorach krytycznych wartość STEP polega więc nie tylko na dostępie do środków, ale także na sygnale: Europa coraz wyraźniej wskazuje, które obszary uznaje za kluczowe dla swojej przyszłej suwerenności gospodarczej i technologicznej.