Oczy szeroko zamknięte: kiedy środowisko naukowe udaje, że nierówności ze względu na płeć nie istnieją

Dr Anna Górska, Adiunkt w Katedrze Zarządzania Zasobami Ludzkimi i Kierowniczka Centrum Badań Kobiet i Różnorodności w Organizacjach oraz Dr Nina Kotula, Badaczka w Katedrze Zarządzania ujawniają ukryte uprzedzenia płciowe w środowisku akademickim i pokazują, co trzeba zrobić, by stworzyć lepsze warunki na przyszłość.

 

Uniwersytety chcą być postrzegane jako instytucje oparte na ideale merytokracji – takie, w których liczą się wyłącznie talent i kompetencje. Miejsca, gdzie płeć, pochodzenie czy sytuacja rodzinna nie mają wpływu na sukces. Nasze badania pokazują jednak, że ta narracja, choć wygodna, jest myląca.

 

Equality gender signs surrounded by hands-gloomy

 

Za językiem neutralności płciowej i merytokracji w polskiej akademii kryją się codzienne nierówności: subtelne formy braku szacunku wobec kobiet i wolniejsze tempo rozwoju ich karier w porównaniu z mężczyznami. Jednocześnie wielu mężczyzn szczerze wierzy, że problem nierówności nie istnieje. To zjawisko nazywamy „oczami szeroko zamkniętymi” (ang. eyes wide shut), czyli sytuacją, w której nierówności nie są dostrzegane, choć dzieją się na oczach wszystkich. W ten sposób uczelnie podtrzymują „rynek przywilejów” (ang. market of privilege), który wspiera rozwój karier mężczyzn, a po cichu ogranicza kariery kobiet. Niesie to za sobą konsekwencje wykraczające daleko poza środowisko akademickie i obejmujące całe społeczeństwo.

W wywiadach z polskimi badaczami i badaczkami większość mężczyzn opisywała siebie jako sprawiedliwych i obiektywnych. Badacze podkreślali, że współpracowników do zespołów badawczych wybierają wyłącznie na podstawie ich kompetencji. Płeć, jak często powtarzali, „nie ma żadnego znaczenia”.

„Jeżeli ktoś ma kompetencje, no to biorę tego kogoś, kto umie, to nie ma znaczenia dla mnie, czy to jest kobieta, czy mężczyzna, bo ma być zrobiony projekt. (...) nie patrzę w ogóle na takie rzeczy [jak płeć].”

Brzmi to postępowo, jednak wraz z kolejnymi wywiadami na obrazie neutralności płciowej zaczynały pojawiać się pewne rysy. Jeden z rozmówców, zapytany o negatywne doświadczenia w pracy zespołowej, powiedział:

„Zmarł współbadacz, zaszła w ciążę współbadaczka.”

Zestawiając ze sobą te dwa skrajnie różne wydarzenia, rozmówca opisał je przez pryzmat tego, jak zakłóciły pracę zespołu badawczego. Śmierć współpracownika i ciąża współpracowniczki zostały potraktowane jako porównywalne przerwy w produktywności zawodowej. W tej narracji ciąża staje się „problemem dla zespołu”, zamiast naturalną częścią życia zawodowego, do której organizacje i pracownicy powinni być przygotowani.

Kilku badaczy deklarowało, że ich zespoły badawcze składały się wyłącznie z mężczyzn nie dlatego, że tak chcieli, ale dlatego że „po prostu tak wyszło”. Zdanie „po prostu tak wyszło” pojawiało się w większości wywiadów jako usprawiedliwienie nieobecności kobiet w zespołach badawczych. Jeśli coś „po prostu się wydarzyło” i była to kwestia przypadku, to nikt nie jest za to odpowiedzialny. Nie trzeba pytać, dlaczego kobiety nie są zapraszane, zastanawiać się nad nieformalnymi sieciami, dawnymi znajomościami czy ukrytymi mechanizmami selekcji. Gdy wykluczenie staje się niewidzialne – utrwala się.

Nic więc dziwnego, że wielu rozmówców sceptycznie podchodziło do polityk równościowych. Część określała plany równości i różnorodności (obok wymogów UE) jako „wymuszone” lub „sztuczne”.Niektórzy mężczyźni twierdzili, że to oni są dziś dyskryminowani przez kobiety, które dominują na uczelniach:

„Mężczyźni są dyskryminowani w polskiej nauce. To jest poważne zdanie. Facet, jako głowa domu musi zrobić wszystko – samochód, opony na zimę, zakupy, no wszystko i pieniądze jeszcze przynieść (...). [M]am wrażenie, że kobiety bardzo łakną władzy nad facetami. Nie wiem po co, ale jak już się dorwą, to już jest koniec, eliminacja [mężczyzn], modliszki.”

Te opinie wykluczają się jednak z faktami: mężczyźni nadal stanowią większość profesorów tytularnych i ponad 80% rektorów. Polityki równościowe wprowadzane są więc w systemie od dawna sprzyjającym mężczyznom. Gdy strukturalny brak równowagi pozostaje niezauważony, próby jego wyrównania zaczynają wyglądać jak dyskryminacja. Równość zaczyna być postrzegana jako niesprawiedliwy przywilej.

Podczas gdy mężczyźni często opisują uczelnię jako środowisko sprawiedliwe i oparte na zasługach, kobiety opowiadają o innej rzeczywistości. Wspominają o serwowaniu kawy podczas spotkań katedralnych i podważaniu ich kompetencji. Jedna z rozmówczyń opowiadała, że po publikacji pierwszego artykułu w międzynarodowym czasopiśmie koledzy publicznie zastanawiali się, kto jej pomógł. Inna wspominała:

„U nas w katedrze, co też jest zabawne, to zawsze dziewczyny organizują zebranie katedry i zawsze my, dziewczyny, myjemy naczynia. (...) Od zawsze było tak, że koledzy siedzieli, szefowa siedziała, a asystentki, adiunktki serwowały kawę i podawały ciastka”

Takie momenty nierówności łatwo zbagatelizować, gdy nikt nie protestuje ani nie składa skargi. Jednak schematy powtarzane przez lata uczą kobiety podważać własny autorytet i obniżać oczekiwania, a jednocześnie wzmacniają przekonanie, że mężczyźni „naturalnie” należą do pozycji wpływu. Co ciekawe, część kobiet mówiła, że nie doświadczyły dyskryminacji w środowisku akademickim i określały się jako „szczęściary”.

„Mam dużo szczęścia, że spotkałam takich mężczyzn, którzy naprawdę z dużą życzliwością, powagą i takim respektem podchodzili do mnie czy do innych pań. Więc absolutnie nie, natomiast czy o tym słyszałam? Oczywiście.”

Samo określenie „szczęście” jest tu znaczące i sugeruje, że profesjonalne traktowanie nie jest standardem, lecz czymś, na co kobiety liczą. Gdy nierówność staje się normą, przestaje się oczekiwać właściwego traktowania.

Te zjawiska nie funkcjonują w próżni. W ciągu ostatnich dziesięcioleci polskie uczelnie, podobnie jak wiele zagranicznych, stawały się coraz bardziej neoliberalne i zorientowane na rynek. Rankingi, wskaźniki wydajności i rywalizacja o fundusze dominują w życiu akademickim, a ich wartość mierzy się w liczbach. System nagradza osoby, które potrafią w pełni dostosować się do jego wymagań: mają nieprzerwaną karierę, silne sieci kontaktów i czas na nieustanną produktywność.

Warunki te są częściej dostępne dla mężczyzn. Z biegiem czasu taka przewaga się powiela, a osoby najlepiej dopasowane do systemu awansują szybciej, podczas gdy inne pozostają w tyle. Ponieważ wiele aspektów pracy akademickiej jest mierzalnych – publikacje, cytowania, ocena satysfakcji studentów itp. – system wydaje się obiektywny. To właśnie definiujemy jako „rynek przywilejów”, czyli nierówność płci ukrytą za arkuszami kalkulacyjnymi. Kiedy mówimy o „szeroko zamkniętych oczach” naukowców, nie mamy na myśli tego, że mężczyźni są ignorantami lub są okrutni. Większość naszych rozmówców to bardzo rozważni, mający dobre intencje profesjonaliści. Nauczyli się jednak interpretować nierówność w sposób, który sprawia, że znika ona z pola widzenia. Zamiast dostrzegać różnice między płciami, neutralność staje się moralną tarczą: traktowanie wszystkich „tak samo” sprawia, że system jest sprawiedliwy – choć w nierównych warunkach prowadzi do odwrotnego efektu. Przywilej trwa bez złych intencji i bez winowajców.

To nie jest wyłącznie problem środowiska akademickiego. Uniwersytety kształtują przyszłych liderów, ekspertów i debatę publiczną. Gdy nierówności stają się normą na uczelniach, wpływają na całe społeczeństwo. Pomijanie utalentowanych kobiet sprawia, że tracimy ich wiedzę i potencjał. Dlatego równość w akademii nie jest niszową sprawą tylko sprawą publiczną.

Nasze badania pokazują, że prawdziwa zmiana wymaga czegoś więcej niż kolejnych procedur i pustych sloganów. Wymaga ona wskazania niewłaściwych wzorców zachowań, zadawania trudnych pytań i uznania, że traktowanie wszystkich „tak samo” w nierównym systemie nie tworzy równości, lecz pogłębia nierówności. Otwarcie oczu nie oznacza szukania winnych, lecz zrozumienie, w jaki sposób organizacje kształtują zachowania i jak mogą robić to lepiej. Tylko wtedy uniwersytety będą miejscami wiedzy, debaty, uczciwości i postępu społecznego.

 

___

Artykuł badawczy dostępny jest w Gender, Work & Organization: https://www.researchgate.net/publication/400042129_Eyes_Wide_Shut_Gender_Blindness_and_the_Market_of_Privilege_in_Polish_Academia Tłumaczenie zostało wykonane maszynowo.

Czytaj także