Nacjonalizacja i pieniądze podatników nie uratują banków przed bankructwem. Co pomoże w kryzysie?

Nacjonalizacja i pieniądze podatników nie uratują banków przed bankructwem. Co pomoże w kryzysie?

Stopy procentowe w dół, kredyty najtańsze od lat, a przedsiębiorcy są bardziej narażeni na niewypłacalność. Przegranymi takiej sytuacji są m.in. banki. Ich aktywa są zagrożone, a kapitały mogą zacząć topnieć. Jak przygotować się na czarny scenariusz? Naukowcy i eksperci w obszarze bankowości zauważają, że już niedługo w wyniku pandemii będziemy musieli się zmierzyć z ratowaniem niektórych banków europejskich. 

Grupa ekspertów z Akademii Leona Koźmińskiego, Oxford University i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju przeanalizowała skuteczność wybranych instrumentów naprawczych dla sektora bankowego. Naukowcy brali pod uwagę największe kryzysy bankowe od początku lat 90. Wyniki ich pracy zostały właśnie opublikowane na łamach „EBRD Working Papers” wydawanego przez EBOR.

– Nowe regulacje unijne dotyczące sposobów ratowania zagrożonych banków, takie jak zakaz nacjonalizacji, stawiają wiele pytań. Trudno jest stwierdzić, czy okażą się one skuteczne w restrukturyzacji sektora bankowego i zatrzymaniu potencjalnych efektów sprzężenia w gospodarce. W tej chwili banki, ale też instytucje sieci bezpieczeństwa, muszą się przygotowywać na kryzys z planem niedoskonałym – mówi dr hab. prof. ALK Aneta Hryckiewicz z Akademii Leona Koźmińskiego, kierownik badania.

Według niej obecnie funkcjonujące mechanizmy naprawcze wobec banków z problemami finansowymi mogą być skuteczne tylko w przypadku kryzysów o lokalnym zasięgu. – W czasie kryzysu natury systemowej okażą się one zupełnie nieskuteczne. Jest to o tyle niebezpieczne, gdyż właśnie pandemia Covid-19 może doprowadzić do ziszczenia się najgorszego scenariusza dla banków na całym świecie. Dlatego poprawy wymagają prace nad instrumentami naprawczymi, których celem jest ograniczenie do absolutnego minimum ryzyka systemowego – podkreśla.

Bezpieczniki (nie)idealne W czasie sztormu sektorowi bankowemu pomaga się zwykle na kilka sposobów. Jednym z najbardziej znanych jest operacja bail-out polegająca na ratowaniu się pieniędzmi podatników. – Ta metoda była powszechnie stosowana zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie w czasie kryzysu 2008-2010. Mimo że w perspektywie krótkoterminowej pomaga szybko ograniczyć negatywne skutki kryzysu, to w dłuższym horyzoncie czasowym oznacza wysokie koszty budżetowe oraz ryzyko wystąpienia wielu nadużyć. Nasze badania wykazały również niską skuteczność tego mechanizmu w restrukturyzacji banków w czasie poprzednich kryzysów – tłumaczy Hryckiewicz.

Przeciwieństwem do bail-out jest narzędzie znane jako bail-in. – Wówczas bank finansuje się pieniędzmi swoich dłużników i inwestorów. Głośnym przypadkiem bail-in jest ostatnie przejęcie Idea Banku przez Pekao SA. I choć na efekty tego typu transakcji należy poczekać, to już teraz można przyglądać się mechanizmowi przejęcia banku przez instytucję sieci bezpieczeństwa, jaką jest Bankowy Fundusz Gwarancyjny, i pomocy w jego przejęciu przez inny podmiot bankowy – zaznacza profesor.

Wyniki badań zespołu ekspertów wskazują, że powyższe rozwiązania sprawdzają się w pojedynczych przypadkach. – Faktem jest, że ich skuteczność dla zapewnienia ogólnej stabilności w sektorze bankowym została potwierdzona. Natomiast w przypadku ratowania większej liczby banków zagrożonych upadłością bail-in i bail-out są absolutnie nieskuteczne.

Bez dopłaty do interesu nie ma sukcesu Badacze twierdzą, że mechanizmy naprawcze wobec banków, które opierają się na polityce „jednej zasady dla wszystkich”, nie sprawdzają się w praktyce. – Należy dobrać takie narzędzia, które wynikają ze stopnia zaawansowania kryzysu. Np. na wczesnych jego etapach fuzje ratują przed upadkiem zagrożone banki i tym samym pozytywnie wpływają na stabilność całego sektora. 

Jednak badacze zauważają, że w zaawansowanej fazie o wiele lepszym rozwiązaniem jest stworzenie tzw. „bad bank”, czyli specjalnej jednostki odpowiedzialnej za likwidację zagrożonych aktywów, jak np. niespłaconych kredytów. Odpowiednio dokapitalizowana sprawia, że bank odzyskuje stabilność finansową i jest w stanie kontynuować swoją akcję kredytową po pewnym czasie.

Profesor Hryckiewicz mówi wprost: Restrukturyzacja, której nie towarzyszy dokapitalizowanie, jest skazana na niepowodzenie. I vice versa: samo dokapitalizowanie bez odpowiednich procedur restrukturyzacyjnych także nie wystarcza. Aby osiągnąć najlepszy efekt, muszą iść ze sobą w parze.

Aneta Hryckiewicz jest doktorem nauk ekonomicznych i ekspertem w dziedzinie finansów przedsiębiorstw i bankowości. Doktorat zdobyła na Uniwersytecie Goethe we Frankfurcie nad Menem. Stypendystka Uniwersytetu Whartona w Stanach Zjednoczonych. Obecnie jest pracownikiem naukowy i wykładowca Uniwersytetu Goethe we Frankfurcie nad Menem oraz Akademii Leona Koźmińskiego. Pełni również funkcję Dyrektora Instytutu Rozwoju Biznesu w obszarze finansów i rachunkowości oraz ładu korporacyjnego. Przez pewien okres była związana z bankowością inwestycyjną, gdzie doradzała przy wycenach przedsiębiorstw w transakcjach fuzji i przejęć w jednym z największych banków inwestycyjnych. Posiada tytuł CFA. W ALK jest liderem kierunku Master in Big Data Science, wykłada także na Executive MBA, Duke-Goethe Business School oraz Euro MBA. Wykładowca na kursach przygotowujących do egzaminów CFA. Od 2010 roku stowarzyszona w Financial Institutions Center w Wharton School na Uniwersytecie Pennsylvania. Autorka licznych publikacji z funkcjonowania rynków finansowych, reform finansowych i corporate governance w krajach rozwijających się.