Czterdzieści osiem reprezentacji, 104 mecze rozegrane w 16 miastach i łączna frekwencja stadionowa przekraczająca 6,8 mln. FIFA World Cup 2026™ był największym mundialem w historii, ale również bezprecedensowym przedsięwzięciem logistycznym i organizacyjnym. Turniej rozgrywany w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku stał się testem zarządzania transportem, bezpieczeństwem, technologią i doświadczeniem kibiców. Towarzyszyły mu również kontrowersje związane z cenami biletów, ekstremalnymi temperaturami, polityką migracyjną oraz kosztami ponoszonymi przez miasta-gospodarzy.
Photo by Krzysztof Dubiel on Unsplash
Dla kibiców mistrzostwa świata to przede wszystkim mecze, bramki i emocje. Z perspektywy organizatorów każdy dzień turnieju oznaczał jednak konieczność skoordynowania pracy tysięcy ludzi, przemieszczania się drużyn i kibiców, obsługi stadionów, transportu, systemów bezpieczeństwa, infrastruktury technicznej, mediów, partnerów komercyjnych oraz służb publicznych. Według danych FIFA operacje związane z mundialem obejmowały 645 oficjalnych lokalizacji w trzech państwach. W organizację wydarzenia zaangażowanych było blisko 300 tys. akredytowanych osób, w tym ponad 43 tys. wolontariuszy i 73,7 tys. akredytowanych pracowników ochrony. Same działania związane z bezpieczeństwem obejmowały ponad milion zmian pracowników. Turniej trwał 39 dni, a reprezentacje korzystały z 48 baz treningowych rozlokowanych na całym kontynencie.
– Z perspektywy kibica mundial rozpoczyna się wraz z pierwszym gwizdkiem. Z perspektywy menedżera wydarzenia zaczyna się wiele miesięcy, a często wiele lat wcześniej. Trzeba zaprojektować i zsynchronizować setki procesów, z których większość pozostaje dla widza niewidoczna. Jeżeli transport działa, wejście na stadion przebiega sprawnie, informacje są czytelne, a uczestnicy czują się bezpiecznie, nikt nie zastanawia się, ile pracy było do tego potrzebne. Problem w którymkolwiek z tych obszarów natychmiast staje się jednak częścią oceny całego wydarzenia – mówi Karol Tatar, kierownik studiów podyplomowych „Zarządzanie w sporcie” w Akademii Leona Koźmińskiego i lokalny koordynator CIES w Polsce.
Stadion to nie budynek, lecz system operacyjny
Podczas wydarzenia tej skali stadion nie jest jedynie miejscem rozegrania meczu. Funkcjonuje jak niewielkie miasto, które w ciągu kilku godzin musi przyjąć, obsłużyć i bezpiecznie wypuścić dziesiątki tysięcy osób. Obejmuje to zarządzanie ruchem wokół obiektu, kontrolę dostępu, ochronę, pomoc medyczną, gastronomię, sprzedaż, komunikację z kibicami oraz przygotowanie przestrzeni dla drużyn, mediów, partnerów i gości. Jednym z najtrudniejszych momentów jest czas bezpośrednio poprzedzający rozpoczęcie spotkania. Tysiące osób próbują wówczas jednocześnie dotrzeć do obiektu, przejść kontrolę bezpieczeństwa i znaleźć swoje miejsca. Opóźnienie transportu, awaria systemu biletowego albo zbyt mała przepustowość bram może w krótkim czasie doprowadzić do powstania kolejek, napięcia i zagrożeń dla bezpieczeństwa. Równie istotne jest sprawne opuszczenie stadionu po meczu, gdy duża liczba uczestników kieruje się w tym samym czasie do przystanków, parkingów i stref odbioru pasażerów.
– Nowoczesny stadion nie może być zarządzany jako zbiór osobnych działów. Bezpieczeństwo wpływa na logistykę, transport na punktualność wejścia kibiców, technologia na komunikację, a sposób obsługi widzów na wizerunek całego wydarzenia. Menedżer obiektu musi rozumieć te zależności i podejmować decyzje pod ogromną presją czasu. Nie wystarczy przygotować dobrego planu. Trzeba również wiedzieć, jak go zmienić, kiedy rzeczywistość przestaje odpowiadać wcześniejszym założeniom. Zarządzanie stadionem to jak dyrygowanie orkiestrą, a długie przygotowania to warunek konieczny do tego, aby każdy znał niezbędne procesy i procedury. Tutaj każdy element musi zagrać idealnie – podkreśla Tomasz Świerczewski, FIFA Venue Director.
Pogoda zmienia sposób organizacji wydarzeń
Jednym z najpoważniejszych wyzwań mundialu były wysokie temperatury i gwałtowne zjawiska pogodowe. Obawy dotyczyły nie tylko kondycji zawodników, lecz także bezpieczeństwa kibiców oczekujących przed stadionami, przemieszczających się pomiędzy węzłami transportowymi i spędzających wiele godzin w otwartych przestrzeniach. FIFA wprowadziła podczas wszystkich spotkań trzyminutowe przerwy na nawodnienie, niezależnie od temperatury i warunków panujących na stadionie. Był to jeden z najbardziej widocznych przejawów dostosowywania zasad turnieju do warunków klimatycznych. Poza boiskiem organizatorzy musieli uwzględnić dostęp do wody, zacienionych miejsc, punktów medycznych i komunikatów ostrzegających przed zagrożeniem.
Zmiany klimatyczne sprawiają, że procedury reagowania na upał, burze i inne ekstremalne zjawiska pogodowe przestają być rozwiązaniami awaryjnymi. Stają się stałym elementem planowania imprez masowych, podobnie jak ochrona obiektu czy organizacja transportu.
– Warunki pogodowe wpływają na niemal każdy obszar organizacji – harmonogram, pracę zespołów, zabezpieczenie medyczne, dostępność wody, kolejki, transport i sposób komunikowania się z uczestnikami. Nie wystarczy przygotować procedury dla zawodników. Trzeba myśleć także o kibicach, wolontariuszach, pracownikach ochrony i wszystkich osobach pozostających przez wiele godzin wokół obiektu – zauważa Karol Tatar.
Bezpieczeństwo zaczyna się przed bramą stadionu
Mundialowi towarzyszyła szeroka debata dotycząca bezpieczeństwa kibiców i uczestników. Tak duże wydarzenie wymaga ochrony nie tylko stadionów, lecz także stref kibica, baz reprezentacji, centrów medialnych, lotnisk, węzłów transportowych i przestrzeni publicznych. Zakres odpowiedzialności obejmuje dziś również cyberbezpieczeństwo. Cyfrowe bilety, systemy kontroli dostępu, monitoring, aplikacje dla uczestników i komunikacja prowadzona w czasie rzeczywistym usprawniają obsługę wydarzenia, ale zwiększają zależność organizatorów od infrastruktury informatycznej. Podczas mundialu systemy akredytacyjne zarejestrowały ponad pięć milionów skanów w różnych lokalizacjach turniejowych. Każda awaria, przeciążenie sieci czy próba cyberataku mogły więc przełożyć się na funkcjonowanie całego obiektu. Technologia nie zastępuje jednak dobrej organizacji. System może wykryć rosnące natężenie ruchu albo wskazać problem przy jednej z bram, ale to zespół operacyjny musi właściwie zinterpretować informacje, podjąć decyzję i skoordynować działania wielu służb.
Kibic ocenia całe doświadczenie
Kontrowersje związane z mundialem nie ograniczały się do wydarzeń na boisku. Dyskusje wywoływały ceny biletów i koszty podróży, procedury wizowe oraz polityka migracyjna Stanów Zjednoczonych. Pojawiały się także pytania o dostępność transportu publicznego i podział kosztów pomiędzy FIFA, miasta-gospodarzy oraz lokalne instytucje. Z perspektywy organizatora nie są to problemy pozostające poza wydarzeniem. Kibic ocenia całość doświadczenia – od zakupu biletu i zaplanowania podróży, przez dotarcie do obiektu, kontrolę bezpieczeństwa i pobyt na stadionie, aż po powrót do hotelu lub domu. Nawet bardzo dobrze przeprowadzony mecz nie zrekompensuje wielogodzinnego oczekiwania na transport, nieczytelnych informacji czy poczucia zagrożenia.
– Organizatorzy często koncentrują się na tym, co dzieje się wewnątrz stadionu. Tymczasem doświadczenie uczestnika zaczyna się znacznie wcześniej. Obejmuje zakup biletu, podróż, poruszanie się po mieście i dotarcie do właściwej bramy. Kończy się dopiero wtedy, gdy kibic bezpiecznie opuści obiekt i wróci do miejsca zakwaterowania. Każdy z tych etapów wpływa na reputację wydarzenia, miasta i organizatora – mówi Karol Tatar.
Doświadczenia FIFA World Cup 2026™ pokazują, że sukces wielkiego wydarzenia sportowego nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat frekwencji, przychodów czy jakości widowiska. Coraz większego znaczenia nabierają dostępność dla różnych grup odbiorców, bezpieczeństwo, wpływ na mieszkańców miast-gospodarzy, efektywność wykorzystania infrastruktury oraz to, co po zakończeniu turnieju pozostaje lokalnym społecznościom.