Naukowcy z Akademii Leona Koźmińskiego: Serhii Druchyn, dr Adam Juszczak i dr Jakub Rybacki analizują, jak koszty paliw kopalnych w wytwarzaniu energii oraz ceny emisji CO2 w systemie EU ETS wpływają na ceny dla konsumentów w krajach UE w latach 2015–2023. Wniosek jest wyważony: najsilniej reagują ceny rachunków za energię, żywność umiarkowanie, a w inflacji bazowej nie widać typowych efektów drugiej rundy. Jednocześnie kryzys energetyczny wzmocnił przełożenie cen gazu i EU ETS na ceny energii, co każe ostrożniej podchodzić do prostych prognoz, które wskazują jednolite tempo wzrostu cen uprawnień EUA ETS.
Gdy rosną ceny, łatwo szukać jednej przyczyny. Kryzys energetyczny przypomniał jednak mechanizm bardziej bezpośredni: inflację napędzaną kosztami energii. Autorzy porządkują ten obraz dwoma pojęciami. Fossilflation to wzrost cen wynikający z drożejących paliw kopalnych. Greenflation wiąże się z kosztami transformacji i wyceną emisji CO2. W spokojnych czasach te wątki da się rozdzielać, w czasach turbulencji zaczynają się przenikać, bo energia staje się kanałem, przez który gospodarka „czuje” jednocześnie geopolitykę i politykę klimatyczną.
Badanie w liczbach
Analiza obejmuje kraje UE w latach 2015–2023 i wykorzystuje panelowy model VAR, aby uchwycić, jak szoki kosztowe przechodzą na różne komponenty inflacji. Autorzy świadomie nie traktują inflacji jak jednego zbioru. Rozdzielają reakcję cen energii, żywności oraz inflacji bazowej. Co ważne, nie patrzą wyłącznie na notowania surowców, lecz szacują „efektywny koszt” paliw w produkcji 1 MWh energii, uwzględniając różnice w miksie energetycznym państw. Dzięki temu ten sam wzrost cen gazu czy ropy nie jest automatycznie interpretowany jako identyczny szok dla wszystkich gospodarek.
Gaz i ropa, czyli najszybsza droga do rachunków
Najwyraźniej widać to w cenach energii dla konsumentów. Autorzy szacują, że wzrost efektywnej ceny gazu wykorzystywanego w produkcji energii o 10% podnosi ceny nośników energii o 0,55 punktu procentowego. Dla ropy efekt jest jeszcze mocniejszy i wynosi około 0,75 punktu procentowego. Innymi słowy, gdy drożeją kluczowe surowce, to energia detaliczna reaguje najszybciej i najsilniej.
W tle pojawia się jeszcze jedna obserwacja, szczególnie istotna po 2022 roku. Kryzys energetyczny nie był tylko „wybuchem” cen, ale mógł też zmienić sam mechanizm przenoszenia kosztów. Autorzy wskazują, że dla gazu przełożenie na inflację energii było słabsze przed kryzysem, a później wyraźnie wzrosło. To sygnał ostrzegawczy: relacje, do których przyzwyczailiśmy się w stabilniejszej dekadzie, nie muszą działać tak samo w nowej rzeczywistości.
EU ETS po kryzysie: cena emisji przestaje być tłem
Kluczowy wniosek dotyczy carbon pricing, czyli wyceny emisji CO2 w EU ETS. Autorzy pokazują, że wzrost kosztu EU ETS o 10% przekłada się na wzrost inflacji cen energii o około 0,6 punktu procentowego, a wpływ ten nasilił się w okresie kryzysu energetycznego. To ważne, bo podważa wygodne założenie, że cena emisji ma zawsze tylko ograniczony wpływ na koszyk konsumenta. W warunkach napiętego rynku energii „przepuszczalność” kosztów potrafi rosnąć, a wtedy ryzyko błędnych prognoz też rośnie.
Żywność reaguje, inflacja bazowa pozostaje odporna
W przypadku żywności autorzy identyfikują efekt umiarkowany. Szok kosztów energii przekłada się na ceny żywności, ale znacznie słabiej niż na ceny energii detalicznej. Najciekawsze jest jednak to, czego w danych nie widać. Autorzy nie znajdują typowych efektów drugiej rundy w inflacji bazowej, czyli trwałego „rozlania się” szoku energetycznego na szeroki koszyk cen z wyłączeniem energii i żywności. Dodatkowo wpływ carbon pricing na ceny dóbr przemysłowych i usług okazuje się ograniczony. To mocny kontrapunkt wobec narracji, że każda fala wzrostu kosztów energii musi automatycznie oznaczać długotrwałe podbicie całej inflacji. Należy odnotować jednak, że wyniki badania dot. tylko bieżącego kształtu funkcjonowania systemu – w momencie rozszerzenia wymogów dot. uprawnień na transport i obsługę budynków (reforma ETS2 na 2028 r.) transmisja zapewne ulegnie zmianie.
Gdzie jest dźwignia
Z perspektywy polityki gospodarczej wniosek jest pragmatyczny: jeśli najsilniejszy kanał biegnie przez energię detaliczną, to decyzje dotyczące rynku energii, taryf, osłon i tempa wdrażania rozwiązań klimatycznych mają realny wpływ na krótkoterminową ścieżkę inflacji. Jednocześnie badanie przypomina, że osłony mogą tłumić objawy, ale nie zmieniają samego mechanizmu kosztowego, który ujawnia się szczególnie w czasach szoku.
Z perspektywy firm to równie praktyczne: zarządzanie ryzykiem energetycznym przestaje być tematem tylko dla branż energochłonnych. Staje się elementem strategii kosztowej i cenowej, zwłaszcza w gospodarkach bardziej wrażliwych na paliwa kopalne i EU ETS. W takich warunkach transformacja energetyczna przestaje być „tłem ESG”, a staje się zmienną biznesową.
Inflacja ma kanały, a kryzys zmienia ich szerokość
Artykuł mgr Serhiia Druchyna, dr Adama Juszczaka i dr Jakuba Rybackiego pokazuje inflację przez pryzmat jej kanałów transmisji. Wynik jest spójny: paliwa kopalne i cena emisji najmocniej przechodzą na ceny energii, żywność reaguje umiarkowanie, a inflacja bazowa pozostaje relatywnie odporna. Jednocześnie kryzys energetyczny wzmocnił część zależności, szczególnie dla gazu i EU ETS, co powinno temperować pewność w długoterminowych założeniach. W świecie, w którym transformacja klimatyczna spotyka się z geopolityką, taka ostrożność jest po prostu konieczna. *** Opracowano na podstawie artykułu: