Co decyduje o głosowaniu przez internet: zaufanie do instytucji czy do technologii?

Prof. David Dueñas-Cid, Profesor ALK w Katedrze Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym oraz lider projektu "ELECTRUST: Dynamika (braku) zaufania w kreowaniu systemów głosowania internetowego", finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki.

 

Może słyszeliście o wykorzystywaniu internetu do cyfrowego oddawania głosów w wyborach? Szereg państw stosuje tę technologię, by ułatwić przebieg głosowań. Badam to zagadnienie w ramach mojego najnowszego projektu, tu przedstawiam część analiz, które opublikowaliśmy niedawno wraz z moimi współautorami, Bogdanem Romanovem i Peterem Leetsem: przestudiowaliśmy powody zaufania do głosowania przez internet w Estonii. Państwo to jest pionierem we wdrażaniu głosowania internetowego, stosowanego tam od 2005 roku, przez co stanowi punkt odniesienia dla innych krajów.

Co sprawia, że ludzie faktycznie mają zaufanie do głosowania przez internet i korzystają z niego w wyborach? Wbrew pozorom odpowiedź wcale nie jest oczywista. Z naszych badań wynika, że ludzie nie korzystają z głosowania internetowego dlatego, że uważają tę technologię za zaawansowaną lub bezpieczną. Korzystają z niej natomiast wtedy, gdy ufają instytucjom, które za nią stoją – rządom, organom wyborczym i systemowi demokratycznemu jako całości. Wniosek ten ma znaczenie dla wszystkich zaangażowanych w wybory, politykę publiczną, a także usługi cyfrowe, ponieważ pokazuje, że samo udoskonalenie technologii nie zwiększa poziomu jej akceptacji. Jeżeli obywatele nie ufają systemowi obsługującemu technologię, jej samej też nie będą ufać.

W ostatnich latach głosowanie przez internet często przedstawiano jako wyzwanie techniczne. Wedle oczekiwań jeżeli systemy będą wystarczająco bezpieczne – chronione przed atakami hakerskimi, przejrzyste w działaniu i wiarygodne w wynikach – zaufanie publiczne przyjdzie samo. Jednak jest to bardziej zniuansowane: sukces Estonii to nie tylko wynik dobrej inżynierii, ale czegoś znacznie mniej widocznego i jednocześnie trudniejszego do zbudowania – zaufania do instytucji publicznych.

By lepiej zrozumieć tę kwestię, rozróżniamy dwa rodzaje zaufania, które kształtują to, w jaki sposób ludzie postrzegają głosowanie przez internet. Z jednej strony jest zaufanie technologiczne: przekonanie, że sam system działa zgodnie z założeniami, że głosy są należycie rejestrowane i, że sam proces jest bezpieczny. Z drugiej strony jest zaufanie instytucjonalne: zaufanie do władz, które system projektują, zarządzają nim oraz go nadzorują. Obejmuje to zaufanie do rządzących, komisji wyborczych oraz ram prawnych gwarantujących uczciwe wybory. Na pierwszy rzut oka te dwie formy zaufania mogą wydawać się równie ważne, a wręcz nierozłączne. Dlaczego ktoś miałby ufać systemowi, jeśli nie ufa osobom, które nim zarządzają? Jednak nasze badanie wskazuje, że w praktyce te dwa typy zaufania odgrywają bardzo różne role. Korzystając z danych ankietowych z Estonii, przestudiowaliśmy stosunek ludzi do głosowania przez internet oraz ich rzeczywiste zachowania, czyli to, czy podczas wyborów głosują cyfrowo, czy na papierze. To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ czym innym jest twierdzić, że system wydaje się godny zaufania, a czym innym polegać na nim przy oddawaniu głosu.

Wyniki naszego badania są uderzające. Po pierwsze, zaufanie instytucjonalne okazuje się najsilniejszym czynnikiem wyjaśniającym zarówno zaufanie do głosowania przez internet, jak i jego stosowanie. Osoby, które ufają swoim rządzącym oraz instytucjom nadzorującym wybory znacznie częściej głosują online. Po drugie, z kolei samo zaufanie do technologii ma jedynie ograniczony wpływ, zwłaszcza w kontekście faktycznych działań ludzi. Nawet jeżeli uważają, że system jest technicznie stabilny, przekonanie o tym nie jest wystarczające by z niego korzystać. 

To odkrycie podważa powszechne przekonanie na temat sposobów interakcji ludzi ze złożonymi technologiami. Wedle popularnych wyobrażeń użytkownicy oceniają systemy na podstawie ich technicznych właściwości – zabezpieczeń, niezawodności czy tego, jak są zaprojektowane. W rzeczywistości jednak większość osób nie jest w stanie ocenić tych szczegółów (tę kwestię omówiliśmy szerzej w innej publikacji). Nie są w stanie samodzielnie zweryfikować, czy platforma do głosowania przez internet jest bezpieczna ani czy metody szyfrowania są solidne. Zamiast tego polegają na innym rodzaju oceny, zakorzenionej w tym, jak generalnie postrzegają instytucje. W tym sensie zaufanie do instytucji funkcjonuje jako swoisty skrót. Dlatego w obliczu złożonego i nieprzejrzystego systemu ludzie zadają sobie prostsze pytanie: czy ufam osobom za niego odpowiedzialnym? W przypadku, gdy odpowiedź brzmi „tak”, są bardziej skłonni zaakceptować daną technologię, nawet kiedy nie rozumieją jej w pełni. Z kolei w przypadku, gdy odpowiedź brzmi „nie”, techniczne gwarancje raczej ich nie przekonają. W praktyce zatem zaufanie do technologii ustępuje miejsca zaufaniu do instytucji.

 

 

Estonia stanowi szczególnie wyrazisty przykład tej dynamiki. Państwo to cieszy się estymą z powodu swojej zaawansowanej infrastruktury cyfrowej oraz zaawansowanej e-administracji. Obywatele mają dostęp do szerokiego wachlarza usług online, od składania zeznań podatkowych po podpisywanie dokumentów prawnych. Głosowanie przez internet to tylko jeden z elementów tego rozległego ekosystemu. W naszym badaniu pokazujemy, że w Estonii sukces głosowania przez internet jest ściśle powiązany z ogólnym klimatem zaufania. Ludzie są przyzwyczajeni do cyfrowych interakcji z państwem i mają poczucie, że systemy te są dobrze zarządzane i sprawiedliwe. Jednocześnie analiza wskazuje wagę umiejętności korzystania z technologii cyfrowych. Osoby, które czują się swobodniej w korzystaniu z nich są bardziej skłonne do głosowania online. Nie jest to zaskakujące, ale zwraca uwagę na praktyczną barierę - nawet jeżeli ktoś ufa systemowi, może wahać się przed jego użyciem, kiedy nie czuje się pewnie w poruszaniu się po interfejsie lub w finalizacji konkretnego działania. Prościej rzecz ujmując, zaufanie do danego rozwiązania powoduje, że jest ono stosowane, ale dopiero jego opanowanie sprawia, że staje się ono łatwe w użyciu.

Co ciekawe, mniej istotne okazują się inne czynniki często kojarzone z korzystaniem z technologii. Przykładowo, wiek i wykształcenie nie mają silnego wpływu na to, czy dane osoby biorą udział w wyborach online. Jest to sprzeczne z ogólnym założeniem, że osoby starsze oraz osoby o niższym poziomie wykształcenia rzadziej korzystają z systemów cyfrowych. Nasze wyniki sugerują, że zaufanie do głosowania przez internet wykracza poza te kategorie. Kim są ludzie pod względem demograficznym nie ma tak dużego znaczenia jak to, w jaki sposób postrzegają otaczające ich instytucje. Niemniej, istnieje jedna istotna różnica: kobiety zazwyczaj wykazują niższy poziom zaufania do głosowania internetowego niż mężczyźni. Chociaż w analizie nie wyjaśniamy w pełni tej różnicy, wskazuje ona, że postrzeganie systemów cyfrowych nie jest jednorodne i, że niektóre grupy mogą mieć konkretne wątpliwości, a te mogą być warte uwagi. Ma to praktyczne konsekwencje dla sposobu komunikowania i wdrażania tego rodzaju systemów.

Nasze badania mogą być istotne w szczególności dla rządzących, którzy rozważają wdrożenie głosowania przez internet. Znaczna część debaty publicznej skupia się na zabezpieczeniach technicznych, na tym jak zapobiegać oszustwom, jak zapewnić anonimowość i jak chronić się przed cyberatakami. Są to oczywiście kwestie zasadnicze. Jednak nasza analiza wskazuje, że stanowią one tylko część obrazu. 

Bez fundamentu zaufania do instytucji nawet najbezpieczniejszy system może nie zyskać akceptacji społecznej. Ma to istotne konsekwencje w praktyce.

Wyobraźmy sobie państwo, w którym zaufanie do rządu jest niskie, a ten próbuje wprowadzić głosowanie przez internet. Nawet jeżeli system jest obiektywnie bezpieczny, obywatele mogą podejrzewać go o manipulacje lub nieuczciwość. W rezultacie mogą unikać korzystania z internetowego głosowania a nawet kwestionować legalność wyników wyborów. Odwrotnie, kiedy instytucje cieszą się zaufaniem, ludzie mogą być bardziej skłonni do przyjmowania nowych technologii, nawet jeżeli nie do końca rozumieją w jaki sposób one działają.

Wyniki te mają więc znaczenie również wychodzące poza kwestie samego głosowania. W miarę jak coraz więcej aspektów życia publicznego przenosi się do sieci – systemy podatkowe, platformy opieki zdrowotnej, cyfrowe tożsamości – istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia tej samej dynamiki gdzie indziej. Ludzie nie akceptują tych systemów tylko dlatego, że są one zaawansowane technologicznie. Akceptują je, kiedy ufają instytucjom, które je oferują. To sprawia, że priorytetem stają się przejrzystość, odpowiedzialność i ciągła sprawność. W tym kontekście nasze badania zwracają uwagę na to, że rozwiązania technologiczne nie zastąpią fundamentów politycznych i społecznych. Choć postrzeganie innowacji jako procesu czysto technicznego może wydawać się kuszące - zbuduj lepsze systemy, a ludzie będą z nich korzystać - zaufanie nie wynika wyłącznie z kodu. Buduje się je z czasem, poprzez niezawodne i uczciwe instytucje. 

Dla decydentów oznacza to, że inwestowanie w technologie musi iść w parze z inwestowaniem w instytucjonalną wiarygodność. Kluczowe znaczenie mają jasna komunikacja, otwartość w kwestii działania systemów i mechanizmów ich nadzoru oraz odpowiedzialności za nie. Bez tego nawet najbardziej zaawansowane narzędzia mogą leżeć niewykorzystane lub budzić zastrzeżenia. Co więcej, z punktu widzenia obywateli wyniki badania wskazują również inną, nie mniej ważną kwestię: uczestnictwo w systemach cyfrowych to nie tylko kwestia wygody czy wydajności, stanowi ono także odzwierciedlenie głębszego zaufania do struktur organizujących społeczeństwo. Decyzja o głosowaniu online lub nie to element szerszej relacji między jednostkami a państwem.

Wreszcie, nasze badanie zmienia punkt ciężkości dyskusji o głosowaniu przez internet. Kluczowe pytanie nie dotyczy tylko tego, czy takie głosowanie można zabezpieczyć – choć jest to ważne – ale czy można je wbudować w system, któremu ludzie ufają. Technologia umożliwia nowe formy uczestnictwa, ale sama w sobie nie gwarantuje ich legitymizacji. W skrócie, nasza analiza pokazuje, że zaufanie jest nie kwestią techniczną, co przede wszystkim instytucjonalną. A kiedy sprawa dotyczy czegoś tak podstawowego jak głosowanie, to rozróżnienie ma znaczenie fundamentalne.

 

___

Artykuł badawczy dostępny jest w Government Information Quarterly: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0740624X25000620

Tłumaczenie zostało wykonane maszynowo.

Czytaj także