Anormalna normalność. Nowy przebój czy zgrana płyta?

„Nowa normalność” to termin stworzony przez makroekonomistów ponad 10 lat temu dla oceny warunków funkcjonowania gospodarek po kryzysie walutowym. Obecnie ten termin jest wyraźnie nadużywany (podobnie jak szereg innych terminów, np. start-upy). Stosowany jest ostatnio dla oceny bieżącej sytuacji społeczno-ekonomicznej i nakreślenia wizji procesów gospodarczych w trakcie i po pandemii koronawirusa. „Nowa normalność” może być analizowana w co najmniej dwóch wymiarach: opisu sytuacji i przyszłych konsekwencji.

W wymiarze pierwszym zjawisko nowej normalności przejawia się w ogromnej zmienności procesów ekonomiczno-społecznych (wraz z przyspieszeniem procesów rozwojowych i dostosowawczych), postępujących procesach digitalizacji (co znajduje swoje odzwierciedlenie w pracy zdalnej, e-szkole, e-learningu, e-commerce, telemedycynie – teleporadach), wzroście znaczenia cyfrowych kanałów komunikacji, zwiększonej ingerencji i kontroli państwa, zmianie opinii społecznych w wielu kwestiach.

W wymiarze drugim wyłaniają się rozliczne konsekwencje, o charakterze zarówno pozytywnym, jak i negatywnym. Pozytywne dotyczą oczywiście przyspieszenia wspomnianych wcześniej procesów rozwojowych i dostosowawczych. Ale jest też wiele konsekwencji, które mogą zostać uznane za negatywne. Najistotniejsze spośród nich to: postępująca polaryzacja opinii społecznej i narastanie społecznych konfliktów; przerzucanie kosztów funkcjonowania organizacji, urzędów i przedsiębiorstw na petentów, klientów i użytkowników (np. zwiększone obowiązki rodziców w procesach kształcenia dzieci w trybie nauki zdalnej, wydłużenie czasu obsługi w urzędach, wprowadzanie podwyżek cen tłumaczone „dodatkiem covidowym”); wykorzystywanie zjawiska pandemii przez wiele osób jako wymówki uzasadniającej zmniejszenie wydajności pracy czy wręcz wypełnianie obowiązków. W odniesieniu do procesów konsumpcji i funkcjonowania rynku „nowa normalność” przejawia się w ograniczaniu konsumpcji, propagowaniu filozofii umiaru, narastającej niszowości w biznesie, chęci ograniczania ryzyka działalności gospodarczej kosztem konsumentów, a także pojawianiu się jaskółek zmian w dystrybucji produktów i usług (e-commerce vs centra handlowe). Pojawia się też zjawisko wzrostu wymagań klientów oraz jednocześnie paradoksalnie spadek wymagań petentów w urzędach (tymczasowo).

W zasadzie „nową normalność” powinno się traktować jako nienormalność lub anormalność.

Oznacza ona zaprzeczenie regularności, naturalności, uporządkowania, stosowania przyjętych reguł, zwyczajów i zasad. Ale to właśnie jest istotą procesów rozwojowych. Do takich właśnie procesów powinno zaliczać kolejne fazy tzw. nowej normalności. Wracając jednak do zasadności wykorzystywania terminu „nowa normalność”, przy pewnej dozie złośliwości, można by uznać, że służy on zaciekawieniu opinii publicznej różnymi zjawiskami poprzez nadanie pewnego hasło wywoławczego (coś na wzór marki czy opakowania produktu, który to produkt ktoś usilnie stara się „wcisnąć” klientowi).

Tekst pochodzi z publikacji "Nowa normalność. Rzeczywistość w czasie globalnej pandemii Covid-19. Wypowiedzi kadry naukowej Akademii Leona Koźmińskiego".

Czytaj także