Nowe czasy – stare rytuały

28.04.2020

Chciałbym podzielić się paroma refleksjami, które pojawiły się u mnie, kiedy obserwuję to, co dzieje się z ludźmi i relacjami w organizacjach w świecie z „koroną” na głowie. Refleksje będą krótkie, bo nowa sytuacja nałożyła na nas szereg dodatkowych obowiązków, ale ważne, bo zmieniła też nasze priorytety.

Ponieważ priorytety uległy zmianie, to i moja rola jako prowadzącego zajęcia on-line też uległa transformacji. Nie zaczynam od sprawdzenia listy obecności, ale od poproszenia o opowiedzenie, co słychać u studentów i słuchaczy. Jak się czują? Co przeżywają? Jak spędzają okres zamknięcia? I mam wrażenie, że studenci stacjonarni lepiej znoszą zaistniałą sytuację, że forma kształcenia na odległość jest dla nich bardziej akceptowalna. Natomiast osoby pracujące są pod większą presją tego, co się dzieje – stresem odmiennych obowiązków, strachem przed utratą pracy, lękiem przed przyszłością.

Co ważne, i to co chciałbym tutaj podkreślić, to to, że rośnie rola kadry menedżerskiej we wspieraniu pracowników w tych uwarunkowaniach, szczególnie kiedy utracili oni bezpośredni kontakt z podwładnymi i zdani są na łaskę i niełaskę pracy zdalnej. Ale to już nie są podwładni. Powinniśmy nadać im w dyskursie zarządzania nową nazwę. Powinniśmy nazwać ich wspieranymi. W nowych czasach te umiejętności dawania wsparcia przez przełożonych są szczególnie ważne. Można powiedzieć, kluczowe w kierowaniu ludźmi.

Jak można pomagać wspieranym zachować kondycję ducha i odporność w tych trudnych czasach? Mogą się do tego przydać stare rytuały, którym nadamy nową formę, tak jak wirtualna kawa czy herbata na rozpoczęcie pracy, gdzie powiemy sobie, co u nas słychać. Możemy też w porze lunchu wspólnie zasiadać do posiłku czy umawiać się na „godziny biurowe”, kiedy zakładamy służbowe uniformy i rezygnujemy z domowych, wygodnych ubrań – taka odwrotność „casual day”. Ważne, żebyśmy do siebie dzwonili, rozmawiali, pytali, co słychać, mówili sobie ciepłe słowa i dodawali otuchy. Dzieli się radami, co do tego, jak prowadzić pracę zdalną, jak ugotować szybki obiad na jedno danie i zorganizować maluchom atrakcyjne spędzanie czasu w domu. Często na barki kobiet spadło wiele obowiązków, które do tej pory były scedowane na instytucje takie jak przedszkole czy szkoła.

Zabrzmi to banalnie, ale musimy być dla siebie dobrzy. Szczególnie dotyczy to kadry kierowniczej, a właściwie wspierającej, której rola z organizowania pracy przechodzi ku trosce o dobrostan pracowników. Ludzie poradzą sobie z pracą i sytuacją, której doświadczamy, ale by to mogło się stać, muszą mieć zapewnione poczucie bezpieczeństwa i pełne pozytywnych emocji relacje w zespole. Oby mądrzy szefowie i wspierani potrafili to sobie dać.

Czytaj także