Aktualność 

Liderzy programu Management and Artificial Intelligence in Digital Society przedstawiają 7 dowodów na to, że sztuczna inteligencja już wkrótce zmieni zarządzanie i biznes.

13.07.2018

O tym, że sztuczna inteligencja wpłynie na biznes, już wiemy, bo mówi o tym cały świat. A jakie mamy na to dowody? Piszą dr Aleksandra Przegalińska, prof. Dariusz Jemielniak oraz dr Agata Stasik, twórcy programu studiów z zakresu sztucznej inteligencji w biznesie prowadzonego w języku angielskim w naszej Akademii.

1.    Sztuczna inteligencja szybko podejmuje decyzje.
AlphaZero, sztuczna inteligencja opracowana przez Google’a, dokonała czegoś niezwykłego. Pokonała w grze w szachy nie człowieka, ale najmocniejszy istniejący silnik szachowy Stockfish. Stockfish gromadzi wszelkie dostępne i istotne schematy gier. AlphaZero dostała od programistów tylko szczegółowe reguły gry, bez strategii i historycznego doświadczenia. Następnie na 100 rozegranych partii wygrała 28, resztę remisując. Co to ma wspólnego z biznesem? Szachy są bardzo skomplikowaną logiczną grą. Jeśli SI potrafi nauczyć się tak szybko podejmować perfekcyjne decyzje, łatwo można sobie wyobrazić, jakie możliwość stwarza to w zarządzaniu.

Wyobraźmy sobie, że do gabinetu zarządu międzynarodowej korporacji wchodzi sztuczna inteligencja. Importuje zasady gry, w której rywalizuje koncern, i zaczyna działać w oparciu o potężną moc obliczeniową, uczenie maszynowe i głębokie uczenie. Przetworzy wszystkie wielopoziomowe i krzyżujące się dane lepiej i szybciej niż 25 tys. pracowników. Podejmie też trafniejsze decyzje zwiększające prawdopodobieństwo biznesowego mata lub remisu.

2. SI pełni funkcję specjalisty od produkcji.
Produkcja w firmach jest robotyzowana od dawna. Ale inteligentne komputery potrafią też automatycznie nią zarządzać. Już dziś zdarza się, że algorytm zastępuje specjalistę ds. planowania produkcji. SI zajmuje się masą potrzebnych do wykonania obliczeń, stara się odwzorować doświadczenie człowieka, a nawet, przy użyciu algorytmu ewolucyjnego, uczy się uwzględniać nietypowe i nieregularne zmienne.

3. Sztuczna inteligencja obsługuje klientów.
SI jest wykorzystywana w programach sterujących botami, które są odpowiedzialne za obsługę klienta. Tacy internetowi konsultanci są nam znani od kilku lat i w swoich początkach byli obiektem żartów i złośliwych „testów” prowadzonych przez użytkowników. Trochę nieporadne boty nie radziły sobie z pytaniami nie na temat, wykraczającymi poza ten, do którego otrzymały przygotowanie. Bo miały wtedy postać programów opartych na założonych schematach. Dziś poza wyższą wydajnością, czyli efektywniejszym przetwarzaniem danych, uczą się w każdej rozmowie i sytuacji, szukając lepszych rozwiązań.

Google podczas niedawnej konferencji programistycznej zademonstrował asystenta głosowego, którym steruje SI Google Duplex. Asystent samodzielnie dzwoni do fryzjera i głosowo rezerwuje termin dla użytkownika. Prowadzi naturalną rozmowę – odpowiada na pytania, uzgadnia szczegóły sprawy, przytakuje, nawet popełnia drobne językowe błędy. To sygnalizuje niesłychane możliwości rozwijanej technologii. Zastosowania biznesowe można mnożyć.

4. SI zrekrutuje pracowników.
Wprost idealnym miejscem do użycia SI w biznesie i zarządzaniu jest proces rekrutacji. I to też już się dzieje. Zamiast CV, certyfikatów, rozmów kwalifikacyjnych i nawet baz danych o kandydatach mamy informatyczne agencje rekrutacyjne, który wypracowują nowe techniki celnego kojarzenia pracowników z pracodawcami. Firma Algorithmiko ma metodę tworzenia tzw. profesjonalnego DNA kandydata. W filtrowaniu danych wychodzi poza to, co kandydat dotąd zrobił, starając się określić jego prawdziwy potencjał, czyli co mógłby dobrze robić w przyszłości. Co ciekawe, Algorithmiko przygląda się nie tylko kandydatowi i pracodawcy, ale też rynkowi. Jeśli z analizy publikacji prasowych czy ofert pracy wynika, że znaczenie jakiejś kompetencji rośnie, algorytm zaczyna dowartościowywać ten aspekt bardziej w ocenie kandydatów. Precire z kolei skupia się na głębokiej analizie mowy człowieka szukającego pracy. Ale nie bada treści, tylko sposób mówienia: wysokość dźwięku, modulację, ton, kadencje i antykadencje, szybkość, akcenty. Wynik jest dopasowywany i porównywany z bazą 5 tys. przebadanych wcześniej osób i sprawdzonych w zwykłych testach psychologicznych. To możliwe dzięki algorytmom SI.

5. Algorytmy SI zarządzą administracją placówki zdrowotnej.
Dziedziną, w kontekście której często mówi się o SI, jest medycyna. Ale zwykle wzmianki dotyczą diagnozowania chorób i opracowywania leków. Tymczasem szpital uniwersytecki w Londynie postanowił wykorzystać inteligentne algorytmy do zarządzania opieką zdrowotną. Placówka rozpoczęła współpracę z Instytutem Alana Turinga. Jej efektem ma być poprawa wydajności lecznicy. W jaki sposób pomoże w tym sztuczna inteligencja? Zajmie się analizą tego, którzy z pacjentów wymagają najszybszej interwencji, a którzy mogą trochę poczekać. Tu wpleciona zostanie także diagnostyka. Dalej SI oszacuje, w jakich terminach istnieje ryzyko, że część pacjentów nie stawi się na umówione wizyty. System przeanalizuje takie czynniki, jak wiek konkretnych osób, stan zdrowia, pogoda, odległość do szpitala itd. W terminach, w których istnieje ryzyko, że pacjenci nie przyjdą, będą umawiani dodatkowi, żeby lepiej wykorzystać możliwości placówki. Pierwsze testy pokazały 85 proc. skuteczność takiej prognostyki wspartej uczeniem maszynowym.

6. Sztuczna inteligencja zagra na giełdzie.
Zastosowaniem, o którym na razie publicznie mało wiadomo, ale pojawia się w szeptanych doniesieniach, jest korzystanie z SI do gry giełdowej. Udane operacje na akcjach są dziś zależne nie tylko od właściwej oceny sytuacji prowadzącej do decyzji „kupuj” lub „sprzedaj”. Te działania muszą być przeprowadzone w precyzyjnie określonym momencie wybranym natychmiast na podstawie maszynowej inteligentnej analizy (a nie po dłuższym namyśle człowieka) i w wielu miejscach naraz. Mówi się, że robią to wyspecjalizowane boty, jedyne zdolne do wykonywania podobnych operacji.

7. Sztuczna inteligencja zmierzy wiarygodność obywateli.
Jesienią 2016 roku chiński rząd zapowiedział wprowadzenie nowego systemu ocen swoich obywateli. Każdy, kto złamie przyjęte normy społeczne, a tym samym zasłuży na miano osoby niewiarygodnej, będzie się musiał liczyć z sankcjami ograniczającymi prawa obywatelskie. O tym, kto jest, a kto nie jest godny zaufania, zdecydują algorytmy – na podstawie każdego skrawka informacji dostępnego w sieci. Znamy więc już jeden kraj, który zamierza wykorzystać sztuczną inteligencję do zarządzania krajem.

Same plusy sztucznej inteligencji?
Oczywiście nie. Skoro SI potrafi przeprowadzić działanie, znaleźć odpowiedź, której nie umiał, a nawet nie próbował zaprogramować autor kodu, sztuczna inteligencja może też robić rzeczy, których byśmy nie chcieli albo które będą nam zagrażały. To absolutnie logiczne, nie spiskowe. Podobna obawa znajduje wyraz w otwartych protestach najpierw naukowców apelujących do Koreańskiego Uniwersytetu Technologicznego, a potem ponad 3 tys. pracowników Google’a. Obydwie grupy sprzeciwiły się wykorzystywaniu sztucznej inteligencji do celów wojskowych. RAND Corporation ostrzega natomiast w swoim raporcie, że wprowadzenie SI w sferze militarnej może wywołać konflikt nuklearny, bo przewaga technologiczna jednej ze stron ma szansę stać się dla algorytmów przesłanką do osiągnięcia korzyści dzięki uprzedzającemu atakowi. I to wszystko już nie jest science fiction.

Dowiedz się więcej o specjalności na studiach I stopnia prowadzonej w języku angielskim Management and Artificial Intelligence in Digital Society

powrót / back